Menu
Wspólnie poznane
  • O nas
  • Poznane
    • Azja
      • Tajlandia
      • Birma
      • Laos
      • Wietnam
      • Kambodża
Wspólnie poznane

Pai – Mekka backpakersów

Napisano dnia 11 stycznia, 202031 stycznia, 2020

W planach jako ostatni przystanek na trasie przed Birmą mieliśmy jeszcze miejscowość Pai, zlokalizowaną na północ od Chiang Mai. Pai to miejscowość zwana Mekką backpakersów, podrózników długodystansowych oraz podróżujących w pojedynkę.

Dzień 1

Tym razem ponownie spróbowaliśmy dostać się tam autostopując. W związku z tym z samego rana opuściliśmy hostel i skierowaliśmy się na północ aby opuścić zatłoczone centrum i dostać się na drogę wylotową.  Oczywiście nie zdecydowaliśmy się dostać tam taksówką, gdyż ten dodatkowy koszt powodowałby, że już lepiej byłoby pojechać busem. Dojście na wylotówkę zajęło nam trochę czasu, po drodze zakupiliśmy kilka kawałków mięsa na patyku aby mieć siłę łapać samochody.  Po znalezieniu kartonu i odpowiedniego miejsca do zatrzymania potencjalnych kierowców wyciągnęliśmy swoje ręce i zaczęliśmy łapać. Kilka razy zmieniliśmy miejsce gdyż czasem ktoś nam przysłonił widok na drogę. Pierwszy zatrzymany samochód to pickup więc szybciutko wskoczyliśmy na pakę i udało nam się podjechać parę kilometrów.  Kolejna możliwość stworzyło nam dwóch Tajów, którzy przejęli się tym aby nas dostarczyć w odpowiednie miejsce i skontaktowali się telefonicznie ze znajomym mówiącym po angielsku, aby móc mu przedstawić nasz kierunek. Próbowali nas podwieźć na dworzec autobusowy, jednak po kilku wyjaśnieniach udało się ustalić aby wysadzili nas po drodze.  Zatrzymaliśmy się przy sklepie i restauracji, w związku z tym mogliśmy się jeszcze odświeżyć przed dalszą trasa. Po przejściu kilku kilometrów, aby dostać się do bocznej drogi prowadzącej do Pai finalnie zabrał nas Taj, który również jechał do Pai na trekking i kemping. Droga nie była łatwa. Trasa o niezliczonej liczbie zakrętów zakręciła w naszych żołądkach. Na szczęście udało nam się dorwać do jej końca.  Rozstaliśmy się przed wjazdem do Pai, gdyż nasz kierowca jechał jeszcze na gorące źródła. Brakowało nam jeszcze trochę, aby dojechać się do centrum. Nawet nie zaczęliśmy porządnie łapać stopa, a zatrzymał się nam kierowca pickupa pytając czy chcemy się dostać do Pai. Jazda tą trasą na pace pickupa jest znacznie przyjemniejsze.                           

DSCF0635_Easy-Resize.com
Nasz Pan kierowca na trasie tysiąca zakrętów

Po dotarciu do centrum skierowaliśmy się bezpośrednio do naszego hostelu, który niestety zlokalizowany był na wzniesieniu.  Ledwo dysząc zakwaterowaliśmy się w naszym bungalowie na palach. Powitała nas jaszczurka o której myśleliśmy, że opuściła domek zaraz po naszym wprowadzeniu się,  jednakże jak się później okazało mieszkała razem z nami przez jeszcze kolejne trzy dni, aż ją grzecznie wyprosiliśmy przez okno. Mieliśmy jeszcze innych nieplanowanych współlokatorów –  2 żaby pod prysznicem. Po rozpakowaniu się od razu wyruszyliśmy w poszukiwaniu pralni, gdyż już nam się nagromadził odpowiedni stosik ubrań. Dopisało nam szczęście, gdyż pranie wyszło o połowę taniej z racji, iż automat pieniężny przy pralce był już częściowo doładowany połową wymaganej kwoty.  Rozejrzeliśmy się po mieście, zjedliśmy nie najlepszego pad thaia i wybraliśmy się na nocny targ. Pai jest pełne turystów. Widać to nawet w ofercie przekąsek na nocnym targu – wybitnie europejskich.  

Dzień 2

Kolejnego dnia wypożyczyliśmy motocykl aby móc zwiedzić okolice.  Niestety pogoda nie dopisywała i czasem padało, w związku z tym zobaczyliśmy tylko kanion oraz białego Buddę.  Cechy geologiczne i topograficzne Kanionu Pai są dość oszałamiające. Ten unikalny obszar geograficzny został ukształtowany przez ciągłą erozję przez dziesięciolecia, aż do osiągnięcia obecnego stanu. Rzeźbione wąskie półki i płyty, które przetrwały erozyjne działanie żywiołów, mają strome spadki o głębokości 30 metrów i szereg wąskich chodników wyciętych na grzbietach gigantycznych skalnych ścian, które wlewają się w gęsto zalesioną dolinę. Nawet pomimo przejściowych opadów deszczu z radością skakaliśmy po grzbietach kanionu. Później przyjechaliśmy pod posąg Białego Buddy. Prowadzi do niego kilkaset stopni a ze szczytu rozpościera się miły dla oczu widok miasteczka otoczonego górami. Przed oddaniem skutera wykorzystaliśmy go jeszcze do transportu zakupów z Tesco do naszego zakwaterowania. Wieczór i noc upłynęły nam przy relaksie oraz odgłosach deszczu i burzy która rozpętała się w nocy nad naszymi głowami. 

DSCF0652_Easy-Resize.com
Kanion Pai
DSCF0654_Easy-Resize.com
DSCF0661_Easy-Resize.com
DSCF0656_Easy-Resize.com
DSCF0650_Easy-Resize.com
DSCF0671_Easy-Resize.com
DSCF0672_Easy-Resize.com
Biały Budda

Dzień 3

Już pieszo musieliśmy się dostać 1.5km do centrum aby zjeść śniadanie. Tu w Azji do przemieszczania się ludzie używają zawsze pojazdów kołowych, więc zwykłym mówić że ich stopami są koła. My jakoś piesi zawsze czujemy się dziwnie bo w większości przypadków jesteśmy  jedynymi pieszymi. Tego dnia mieliśmy wykupioną dzień wcześniej wycieczkę do największej jaskini w Tajlandii, jaskini Tham Lod. 

Start  o godzinie 15.00 aby być na miejscu ok 17.00 i móc zobaczyć wylatujące z jaskini nietoperze. Po półtoragodzinnej trudnej drodze (odradzam wyjazd skuterem na własną rękę) dotarliśmy na miejsce. Aby móc wejść do jaskini obowiązkowe jest wynajęcie przewodnika, który będzie nam oświetlał drogę latarnią. Pierwotnie Krzysiek uważał, że lampy gazowe są tylko kolejną marną atrakcją turystyczną, jednak jak się później okazało bardzo się mylił.  Owe lampy dawały niesamowity klimat, gdyż sama jaskinia nie jest oświetlona w żaden sposób. Wchodząc do kolejnych komnat miało się wrażenie jakby się je dopiero co odkrywało. Światła latarni pozostałych przewodników pozwalały w największej komnacie pokazać całe jej piękno i przestrzeń. Niezliczoną liczba stalagmitów, stalaktytów i stalagnatów zapiera dech w piersiach. Główna komnata była tak ogromnych wymiarów, że aż przerosła nasze oczekiwania.  Wycieczka uwzględnia również spływ bambusową trawą po rzece znajdującej się w ostatniej z komnat. Tam też mogliśmy zobaczyć nietoperze wylatujące na zewnątrz. Nieprzyjemny był jedynie zapach pozostałości po tych małych mieszkańcach. W komnatach znajdowały się również trumny sprzed 3-5 tysięcy lat temu oraz prehistoryczne rysunki na skałach. Zwiedzenie tej jaskini było niesamowitym przeżyciem, które na długo pozostanie w naszej pamięci. Niestety zdjęcia nie pokazują jej faktycznego piękna.  Do Pai wracaliśmy już po zmierzchu a tam tradycyjne wybraliśmy się na kolacje na nocny market. Tym razem ponownie skusiłam się na japońskie pierożki a Krzysiek wytrwale wcinał tajską kuchnię. Po powrocie na nocleg rozpoczęliśmy pakowanie oraz właśnie wtedy wyprosiliśmy naszego współlokatora – jaszczura. 

Dzień 4

Na ten dzień zaplanowaliśmy długą trasę,  chcieliśmy się dostać się jak najbliżej granicy z Birma,  tak by w sylwestra móc ją przekroczyć. Założyliśmy aby jak największy odcinek pokonać autostopem.  Z racji, iż w górskiej miejscowości życie budzi się później i wyrwanie się stamtąd o godzinie 6 rano byłoby trudne, zdecydowaliśmy się na autobus do Chiang Mai.  Tym razem drogę tysiąca zakrętów przespaliśmy w całości. W Chiang Mai w galerii handlowej znaleźliśmy tekturę i rozpoczęliśmy „łapanie”. Udało się. Pierwszy, drugi i trzeci autostop zawiózł nas do miejscowości Tak.  Jednym z autostopów był godzinny przejazd pickupem na autostradzie. Kochamy ten sposób podróżowania, szkoda że nie można tak w Polsce – oczywiście tylko w okresie letnim. W Tak szybka decyzja – nocleg na miejscu czy autobus do Mae Sot, który jest już bardzo blisko granicy.  Wybraliśmy kontynuowanie podróży. Do Mae Sot dotarliśmy około godziny 20. Pozostawało nam znalezienie noclegu. Pierwotnie myśleliśmy o stacji benzynowej, lecz zdecydowaliśmy się rozejrzeć po lokalnych hostelach. Ceny w każdym z hosteli były dla nas zbyt wygórowane. W jednym z hosteli, który oferował w pokoje w stylu kapsuł mieli wolne tylko jedno miejsce. Krzysiek zapytał, czy jeśli się zmieścimy w dwójkę na jednym materacu to czy policzą nam jak za jedną osobę.  Udało się. Miejsca mieliśmy wystarczająco. Dodatkowym atutem była możliwość płatności kartą, co przy stanie posiadanej przy nad gotówki było rozwiązaniem idealnym. Szybki prysznic, ładowanie wszystkiego co się dało, wydrukowanie wizy do Birmy (którą udało nam się w ostatnim momencie otrzymać na maila) i sen przed sylwestrowym przekroczeniem granicy.  

DSCF0677_Easy-Resize.com — kopia
W międzyczasie u fryzjera w Pai
DSCF0688_Easy-Resize.com — kopia
Nasz domek w Pai
DSCF0702_Easy-Resize.com — kopia
Jaskinia Tham Lod
DSCF0720_Easy-Resize.com — kopia
DSCF0737_Easy-Resize.com — kopia
DSCF0752_Easy-Resize.com — kopia
DSCF0759_Easy-Resize.com — kopia
Targ w Mae Sot - rybie skórki
Targ w Mae Sot - "wór" żywych żab
DSCF0756_Easy-Resize.com
Nasi kierowcy na trasie do Tak

Informacje praktyczne

  • Wiza do Birmy 50 $/os
  • Wynajęcie skutera 100THB
  • Nocleg w The Mountain View Backpacker guest house 300THB/noc za domek 
  • Wycieczka do jaskini 200+150THB (płatne na miejcu) za osobę
  • Pad thai z kurczakiem 30THB
  • Nocleg w Sleep nest hostel 350THB za łóżko + 10THB za płatność kartą 
  • Autobus Pai-Chiang Mai 150 THB/os
  • Wstęp do Pai Kanion  – bezpłatny
kurs 1 THB = 0,13 zł
DSCF0675_Easy-Resize.com
Ciekawostka - śniadanie jako ryż z omletem (standard w Azji)

1 myśl na “Pai – Mekka backpakersów”

  1. JanekM pisze:
    13 stycznia, 2020 o 10:36 am

    Ale macie fajnie 😀 Też bym się kiedyś tak na pickupie przejechał … Wór żywych żab – pewnie sprzedawca reklamował – jeszcze ciepłe 😛
    „Pai jest pełne turystów. Widać to nawet w ofercie przekąsek na nocnym targu – wybitnie europejskich” – a co był kurczak z frytkami czy po prostu hot-dogi 😛 chociaż w tamtych rejonach to chyba faktycznie moglibyście dostać „psa w 5 smakach” 😉 3majcie się mocno

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze wpisy

  • To już jest koniec
  • Stolica Khmerów i pożegnanie przyjaciela
  • Rajska wyspa?
  • Nowy kraj, nowa straszna historia – Kambodża
  • Sajgon i ostatnie dni w Wietnamie
©2026 Wspólnie poznane | Powered by SuperbThemes & WordPress