Menu
Wspólnie poznane
  • O nas
  • Poznane
    • Azja
      • Tajlandia
      • Birma
      • Laos
      • Wietnam
      • Kambodża
Wspólnie poznane

Przemierzając birmańskie wioski

Napisano dnia 26 stycznia, 202031 stycznia, 2020

Po 12 godzinach jazdy nocnym autokarem po dziurawych drogach, górskich zakrętach oraz klimatyzacji włączonej pomimo, że temperatura na zewnątrz nie wskazywała na konieczność jej użycia dotarliśmy do miejscowości Kalaw. W czasach kolonialnych Kalaw stanowiło swoisty kurort dla spragnionych ochłody Brytyjczyków. Zlokalizowana w górach w malowniczej dolince miejscowość swoje czasy świetności ma już dawno za sobą. Obecnie jest ona głównie punktem bazowym do trekkingów przez piękne tereny oraz wioski.
Zatrzymaliśmy się w jednym z lokalnych guest housów – najtańszej opcji na booking.com.

Poprosiliśmy w recepcji o wypranie naszych rzeczy i zapytaliśmy o polecanego przez nich przewodnika trekkingów. Po 15 min czekał już na nas pierwszy kandydat – Rob. Starszy Pan z wyglądu raczej hindus niż birmańczyk, płynnie posługujący się angielskim. Wypytaliśmy go o wszystkie szczegóły dotyczące jego oferty, co jest wliczone w cenę oraz jakimi trasami nas poprowadzi. Przekonały nas ostatecznie recenzje które otrzymał – kilka zeszytów zapisanych w różnych językach z rekomendacjami z całego świata (niektóre nawet z 1997 roku). Rob wspomniał nam, że czasami oprowadza słowian (głównie mówił o Czechach choć dla nas Czesi to raczej domatorzy) oraz, że bardzo utkwiło mu w głowie słowo “rzepak”.
Treking który wykupiliśmy miał obejmować 1 nocleg w górskiej wiosce, wyżywienie oraz przepłynięcie całego jeziora Inle Lake. Wyruszyć mieliśmy kolejnego dnia z rana, gdyż na pierwszy dzień przewidziana była trasa 16 kilometrowa. Resztę tego dnia spędziliśmy, jakby to powiedzieć – leniwie, oglądając Netflix :). Wieczorem wspólnie postanowiliśmy dać sobie trochę odetchnąć od azjatyckiego jedzenia i wybraliśmy się na pizze. Restauracja prowadzona przez Włocha, gdzie wszystko było tak jak w niewielkiej restauracji prowadzonej na włoskiej prowincji.

DSCF0921_Easy-Resize.com
Poranny market w Kalaw
DSCF0926_Easy-Resize.com
DSCF0936_Easy-Resize.com

Niestety poranek kolejnego dnia nie był dla nas zbyt udany – z powodu zbyt mocnej klimatyzacji oraz znacznej zmiany temperatury (w Hpa An 35 stopni w Kalaw 25 – tak wiemy to i tak świetnie :D) trochę się przeziębiliśmy. Jednak trzeba było się zebrać, zabrać różowy plecak, który znów przypadł do noszenia Krzyśkowi i wyruszyć w drogę. Przed guest housem czekał już na nas kierowca który miał nas zabrać do punktu startowego. W samochodzie byli już nasz przewodnik Rob oraz dwójka pozostałych uczestników, Francuzi – Florian i Josh,
Z kierowcą było nas zatem 6 osób, ale nikt nie robił z tego problemu do momentu gdy na trasie nie zatrzymała nas policja – oczywiście nie chodziło o przepisy bezpieczeństwa tylko o szansę na dodatkową kasę. Tak więc nasz kierowca z uśmiechem zapłacił łapówkę, policjant z uśmiechem ją przyjął, chyba się z nas (turystów) pośmiali, że siedzimy tak ciasno i pojechaliśmy dalej.
Rozpoczęliśmy treking. Trasa wiodła przez pola, czasem lekko zalesione tereny oraz wioski, biedniejsze lub bogatsze. Podczas trasy zrozumieliśmy skąd Rob ma tak dużo pozytywnych rekomentacji – jego wiedza na temat tych terenów, historii, kultury a zwłaszcza roślinności była bardzo duża. Co chwilę zatrzymywaliśmy się aby spróbować jakiś owoc, zobaczyć jak rosną różne (nietypowe dla naszego klimatu) owoce i rośliny. Wytłumaczył nam w jaki sposób kraj tak bogaty w złoża mineralne popadł w ruinę, jak socjalizmy zniszczył gospodarkę oraz jak sobie radzą z tym normalni Birmanie. W przeszłości za 1 kiat można było kupić 1 posiłek obecnie 1 posiłek kosztuje 2000 kiatów. Rząd próbuje ograniczyć ilość dzieci w rodzinach, gdyż w wioskach które przemierzaliśmy większość kobiet miało po 6-8 dzieci. Ludzie w wioskach byli jednak bardzo uśmiechnięci, każdy był pogodny, można było czuć tą pozytywną atmosferę w powietrzu. Głównym źródłem utrzymania jest rolnictwo. Ludzie pracują codziennie od rana do wieczora, bez pośpiechu ale nieustannie. Ciekawostką jest, że rząd nie obciąża w kraju podatkami pojedynczych obywateli oraz małych firm. Głównie ciężar podatków przerzucony jest na duże firmy oraz zagraniczne korporacje (których tak na prawdę jak na lekarstwo – nie ma np Mc’Donalda). Po dniu wędrówki dotarliśmy do miejsca naszego noclegu. Zwykły dom w którym w jednej części spaliśmy my a w kolejnej gospodarz z rodziną. Kolacja jak zawsze pyszna i wieczorne rozmo w z kolegami z Francji – tak bardzo się dziwili, że nie lubimy owoców morza oraz słonego masła. 

DSCF0943_Easy-Resize.com
Pora zbiorów i suszenia chili
DSCF0949_Easy-Resize.com
Nietypowy "torcik"
DSCF0950_Easy-Resize.com
DSCF0954_Easy-Resize.com
DSCF0955_Easy-Resize.com
"Krzysiek i różowy plecak" część 2
DSCF0956_Easy-Resize.com
DSCF0965_Easy-Resize.com
DSCF0966_Easy-Resize.com
DSCF1003_Easy-Resize.com
DSCF1011_Easy-Resize.com
Nocleg w wiosce
DSCF1020_Easy-Resize.com
Prysznic pod chmurką

Na drugi dzień trekkingu wybraliśmy trasę 18 kilometrową, dzięki czemu mieliśmy przepłynąć całe jezioro. Pogoda była idealna 25 stopni oraz lekko zachmurzone niebo. Po drodze co chwilę mijaliśmy miejscowe “volkswageny” czyli wozy z bawołami. Trafiliśmy na lokalnego przedsiębiorcę, który zainwestował w plantację czosnku. Tego dnia dowiedzieliśmy się również dlaczego w Azji tak bardzo uwielbiany jest ryż. Ma to w dużej mierze uzasadnienie w tym że ok 80 % populacji Azji nie toleruje laktozy oraz glutenu. W tym wypadku dania z ryżem oraz makaron ryżowy są dla nich zabawieniem. Dla tego też mleka z krów raczej nie wykorzystuje się do celów spożywczych. 

Po dotarciu do jeziora byliśmy już trochę zmęczeni i brudni. Na pierwsze pomógł nam lunch, który dostaliśmy w lokalnej knajpce a na drugie kąpiel w rzece – od razu jakaś Pani Birmanka “poczęstowała” nas mydłem. Teraz czekał nas już tylko relaksujący rejs przez rzekę (30 min ) oraz przez całe jezioro (aż 1h). Jezioro pomimo, że ma w najgłębszym miejscu tylko 5 m to jego powierzchnia robi wrażenie. Jezioro o szerokości 11km oraz długości 22 km jest drugim co do wielkości w Mjanmar. Jakże przyjemne było poczuć bryzę wody oraz powiew wiatru. Najbardziej fotografowanym elementem na jeziorze są rybacy stojący jedną nogą na swoich łódkach a drugą na wiośle, trzymając jednocześnie kosze do łowienia ryb. Nam się jednak ich nie udało zastać, gdyż pogoda w wcześniejszych dniach była bardzo kiepska (za mało słońca by ryby wypłynęły w wyższe warstwy).

Całość trekingu zakończyliśmy w miejscowości Nyaung Shwe . W miejscowości pierwszy raz odczuliśmy to, czego od wjazdu do Mjanmar nie czuliśmy – klimat turystyki przygotowany dla “białasów”. Dobre hotele, dobre restauracje, tłum (o dziwo kulturalnych) naganiaczy, taksówkarze i to z czego najmniej się cieszyliśmy – turyści.To wszystko spowodowało, że zrezygnowaliśmy z zwiedzania okolic jeziora i po noclegu z ścianą pełną “pieczarek” wyruszyliśmy w stronę cudnego Bagan.

DSCF1023_Easy-Resize.com
DSCF1034_Easy-Resize.com
DSCF1029_Easy-Resize.com
DSCF1039_Easy-Resize.com
DSCF1070_Easy-Resize.com
DSCF1095_Easy-Resize.com
DSCF1111_Easy-Resize.com
DSCF1130_Easy-Resize.com

Informacje praktyczne

  • Nocleg w Kalaw w Golden Lily Guest House – 40 zł / pokój 2 os (wspólna łazienka)
  • Pizza w włoskiej restauracji – 9 500 MMK
  • Dwudniowy trekking (można pytać o przewodnika w recepcji Golden Lily) 80 000 MMK
  • Nocleg w Nyaung Shwe w Diamont Star Guest House – 31 zł pokój 2 os (z łazienką i “pieczarkami” )
  • Bilety Nyaung Shwe – Bagan – 14 000 MMK
  • Drink w knajpie w Nyaung Shwe (mojito) – 2 000 MMK
  • Wejście na teren jeziora Inle Lake – 15 000 MMK
kurs
1 MMK = 0,0025 PLN

2 myśli na “Przemierzając birmańskie wioski”

  1. Byle-na-chwile.pl pisze:
    26 stycznia, 2020 o 8:27 am

    Cudowne miejsce. Zapisuję na liście i musimy tam pojechać. Zdjęcia macie piękne i filmik tez.

    Odpowiedz
  2. JanekM pisze:
    29 stycznia, 2020 o 10:51 pm

    Ale fajnee coś jak „Boso przez świat” Cejrowskiego 😉 3macie się tam zdrowo

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze wpisy

  • To już jest koniec
  • Stolica Khmerów i pożegnanie przyjaciela
  • Rajska wyspa?
  • Nowy kraj, nowa straszna historia – Kambodża
  • Sajgon i ostatnie dni w Wietnamie
©2026 Wspólnie poznane | Powered by SuperbThemes & WordPress