Menu
Wspólnie poznane
  • O nas
  • Poznane
    • Azja
      • Tajlandia
      • Birma
      • Laos
      • Wietnam
      • Kambodża
Wspólnie poznane

Zatoka Lądującego Smoka

Napisano dnia 27 marca, 202027 marca, 2020

Po wydostaniu się z Hanoi ruszyliśmy bocznymi drogami w kierunku jednej z największych atrakcji Wietnamu – zatoki Ha Long, inaczej zwaną Zatoką Lądującego Smoka, wpisanej na listę UNESCO.

Stan dróg w Wietnamie zaskoczył nas. W większości był on bardzo dobrej jakości. Drogi często miały również osobny pas dla jednośladów. 

Po pewnym czasie bardzo zaczęły nam piszczeć hamulce, więc postanowiliśmy zawitać do mechanika. Pokazał nam on nowe klocki hamulcowe oraz dumnie wskazał na napis „made in Thailand”.  Szybka wymiana za 18 zł i mogliśmy ruszyć dalej w trasę. Oczywiście ponownie było nam ciężko znaleźć coś do jedzenia, gdyż na trasie widzieliśmy głównie zupy, na które nie do końca mieliśmy ochotę. Generalnie Wietnamczycy jedzą zupę na śniadanie, obiad i kolacje. 

W pewnym momencie z głodu zatrzymaliśmy się na kawę, gdyż tylko tego byliśmy pewni. Mała knajpka z przystępnymi cenami znajdowała się wzdłuż drogi. Bardziej zaciekawił nas jeden stolik w kawiarni. Wokół niego na podłodze było mnóstwo łupinek po słoneczniku i chusteczek. Otóż Wietnamczycy mają taki zwyczaj, że wszystkie resztki i śmieci zamiast do kosza wyrzucają na podłogę (restauracji, baru oraz na ulicy), w związku z tym wszędzie są masy śmieci. Po wypiciu wietnamskiej kawy i częściowym napełnieniu żołądków ruszyliśmy dalej. Gdy już prawie umieraliśmy z głodu nagle zauważyliśmy na poboczu starszą Panią serwującą kanapki. Nie pytajcie z czym były, w sumie sami nie wiemy, ale zjedliśmy. Jednym składnikiem, którego obecności jesteśmy pewni to kolendra, wszechobecna w każdej potrawie, która dla nas nadaje niesmaczny intensywny i gorzkawy posmak. Była ona dla nas przekleństwem, dlatego z czasem prosiliśmy aby jej nie dodawać do potraw. 

Dojeżdżając już w okolice zatoki odbiliśmy z trasy prowadzącej na Ha Long w kierunku punktu z którego miał odpływać prom na wyspę Cat Ba. Ale najpierw przejechaliśmy jedną z najdłuższych prostych w naszym życiu – ok. 6,5 km nieprzerywalnej jazdy ciągle na wprost. Po dojechaniu załapaliśmy się akurat na odpływający prom. Na szczęście mogliśmy ze sobą zabrać motocykl. Po pół godzinnej przeprawie dotarliśmy na wyspę. Z powodu, iż dzień zbliżał się ku końcowi szybko dojechaliśmy do wybranego wcześniej hostelu. Nasze zameldowanie poszło sprawnie, gdyż w ostatnim czasie nie byliśmy w Chinach. Niestety osoby, które przebywały na terenie Chin nie zostały zameldowanie akurat w tym hostelu (stan na 07.02, obecnie czyli od 15.03 wyspa jest zamknięta dla ruchu turystycznego). 

Wieczorem zjedliśmy pyszną pizze w restauracji Napoli, która była połączona z naszym hostelem. Zwykła margherita była tak dobra, że jedliśmy ją przez kolejne trzy dni.  A do tego piwo lane za jedyne 1,7 zł. Temperatura oscylowała na około 17 stopni w ciągu dnia i 14 w nocy, co powodowało, że znów musieliśmy marznąć. Śpiwory służyły nam nie tylko w celu ogrzania się ale również aby mieć się w ogóle czym przykryć, gdyż w większości azjatyckich noclegów za kołdrę służą wielokrotnego użytku koce lub kołdry bez poszew – zapomnijcie, że ktoś je pierze. Wielokrotnie również zastanawialiśmy się czy w ogóle prześcieradła są prane, dlatego śpiwór był zbawienny. Mimo to pokój z łazienką był dobrej jakości, dodatkowo w cenie mieliśmy śniadania, jednakże musieliśmy na nie długo czekać, gdyż rano nikt nie chciał nas obsłużyć. W pokoju mieliśmy klimatyzator, jednakże pilot był do urządzenia w innym pokoju, więc nawet nie mieliśmy możliwości się dogrzać. 

DSCF2309_Easy-Resize.com
DSCF2313_Easy-Resize.com
DSCF2318_Easy-Resize.com

Następnego dnia pokręciliśmy się na motocyklu po wyspie. Najpierw zobaczyliśmy jaskinię Trung Trang – dosyć spora z licznymi formacjami skalnymi, oświetlona, ale dla nas już takie jaskinie nie robią dużego wrażenia (po jaskiniach w Laosie i Tajlandii). Następnie udaliśmy się na drugi koniec wyspy aby sprawdzić rejsy po zatoce Ha Long. 

DSCF2325_Easy-Resize.com
DSCF2330_Easy-Resize.com

Po drodze skusiliśmy się na obiad w jednej z przydrożnych knajpek, gdzie panie właścicielki stały na drodze i w mało urokliwy sposób naganiały turystów. Wybraliśmy smażony makaron ryżowy. Spodziewaliśmy się czegoś na wzór pad thai a dostaliśmy makaron z zupki chińskiej z „warzywami” (resztki kapusty i parę obierek marchewek).  Zjedliśmy tylko aby nie być głodnymi. Ostatnim punktem było zwiedzenie parku narodowego wraz z wyjściem na punkt widokowy. Po dotarciu na szczyt mieliśmy nadzieję, że zgodnie z prognozą pogody trochę się rozpogodzi. Niestety zachmurzenie cały dzień nie odpuszczało a już bardzo brakowało nam słońca. Na szczycie wypiliśmy małe piwo i zachwycaliśmy się ciszą (wtedy gdy turyści akurat nie rozmawiali). 

DSCF2335_Easy-Resize.com
DSCF2337_Easy-Resize.com
DSCF2356_Easy-Resize.com
IMG_20200209_152622_Easy-Resize.com

Wracając do noclegu zahaczyliśmy o jeszcze jeden port z którego miały wypływać statki turystyczne po zatoce. Po przeczytaniu recenzji na google znaleźliśmy jedną agencję i wykupiliśmy u nich jednodniowy rejs. Początkowo mieliśmy drobny problem z płatnością kartą, na szczęście po jakimś czasie została ona zaakceptowana. Wieczór spędziliśmy w jednym z pubów na głównej ulicy pijąc piwo (darmowe w happy hours) oraz drinki. 

Kolejnego dnia wcześnie rano pojechaliśmy na miejsce zbiórki, załadowali nas na łódkę i wyruszyliśmy w rejs. Niestety pogoda była tak zła, że odbierała piękno tego miejsca.  Mimo to znaleźli się śmiałkowie, którzy pod koniec rejsu zdecydowali się wykąpać w morzu skacząc ze statku. Dla nas najciekawszą częścią była możliwość przepłynięcia się kajakiem pomiędzy formacjami skalnymi wykorzystując kilka dłuższych i krótszych tuneli. Dodatkowo zatrzymaliśmy się również na małej wyspie Monkey Island zamieszkiwanej przez małpy. Rzesze turystów próbowały wspiąć się na szczyt wyspy aby móc zobaczyć z bliska małpy. My jednak w połowie drogi odpuściliśmy. Stanie w kolejce niczym na Giewont nie miało sensu. W związku z tym zawróciliśmy i zboczyliśmy ze ścieżki. Wspięliśmy się na skały i po chwili byliśmy o krok od stadka małp. Jedną z nich poczęstowaliśmy bananem, którego z gracją obrała ze skórki i następnie wpałaszowała. Pozostałe małpki patrzyły na nas wzrokiem kota ze Shreka czekając aż damy im coś jeść. Można by było długo im się przyglądać, niestety jak to w wycieczkach zorganizowanych bywa – trzeba było wrócić na miejsce zbiórki. Następnie przepłynęliśmy pomiędzy różnymi formacjami skalnymi a także zobaczyliśmy pływającą wioskę rybacką. W cenę całej wycieczki wliczony był także lunch. Cały rejs trwał około 8 h. Polecamy zobaczyć zatokę ale na pewno w porze letniej jak i chyba całą północną część kraju. 

 

DSCF2375_Easy-Resize.com
DSCF2392_Easy-Resize.com
DSCF2393_Easy-Resize.com
DSCF2395_Easy-Resize.com
DSCF2406_Easy-Resize.com
DSCF2416_Easy-Resize.com
DSCF2417_Easy-Resize.com
DSCF2425_Easy-Resize.com
DSCF2429_Easy-Resize.com
Pierwsze promienie słońca!

Informacje praktyczne

  • Rejs po zatoce – 837 000 dong/2 os.
  • Prom na Cat Ba – 57 000 dong / 2 os. + motocykl – rejs w jedną stronę
  • Nocleg w hostelu – 71 zł/pokój 2 os. z łazienką i śniadaniem/3 noce
  • Pizza Margherita – 120 000 dong
  • Wymiana klocków hamulcowych – 100 000 dong
  • Wietnamska kawa – 20 000 dong
  • Piwo lane – 10 000 dong/kufel 330 ml
  • Wstęp do Parku Narodowego na Cat Ba (wraz z wstępem do jaskini) – 80 000 dong/os.
kurs
1 dong = 0,00017 zł

2 myśli na “Zatoka Lądującego Smoka”

  1. Maria pisze:
    27 marca, 2020 o 7:08 pm

    Oj, Ha Long, Ha Long, marzenie wielu ludzi w tym mnie, a pogoda powoduje, że pozostaje niedosyt. Mam wrażenie, że zimą tam ciężko o słoneczną pogodę

    Odpowiedz
  2. JanekM pisze:
    12 kwietnia, 2020 o 12:06 pm

    Ha Long bajeczne, majestatyczne …. te małpki to tak niespecjalnie płochliwe :D, co to były za mokradła , bagna co przechodziliście nad nimi kładkami ? Zatoka chyba w cieplejszej porze byłaby „atrakcyjniejsza” … ale i tak warto zobaczyć 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze wpisy

  • To już jest koniec
  • Stolica Khmerów i pożegnanie przyjaciela
  • Rajska wyspa?
  • Nowy kraj, nowa straszna historia – Kambodża
  • Sajgon i ostatnie dni w Wietnamie
©2026 Wspólnie poznane | Powered by SuperbThemes & WordPress